Przejdź do głównej zawartości

Sally Hansen Maximum Shield do paznokci

Długi czas nie sprawdzałam żadnych odżywek do paznokci i byłam wierna tej z Bielendy klik. Wraz z początkiem roku i nasilającymi się objawami AZS całkowicie zrezygnowałam z malowania. Na szczęście atopowe zapalenie skóry powoli ustaje, świąd i wyprysk pojawiają się tylko w styczności z alergenami w pracy (jeszcze nie wiem co to jest dokładnie), więc wróciłam do odżywienia paznokci. Po silnym wysypie AZS moje płytki stały się miękkie i delikatne, a wypiłowane w kwadraty najczęściej pękały przy brzegach. W związku z tym zdecydowałam się na zmianę i postanowiłam spiłować je w migdały. A odżywką, po którą sięgnęłam jest Sally Hansen Maximum Shield i muszę przyznać, że…



jest świetna. Odżywka jest przezroczysta, nie ma mocno intensywnego i drażniącego zapachu. Zamknięta jest w butelce z fioletowego szkła. Pędzelek odżywki jest bardzo wąski i niezwykle wygodny do użycia. Odżywki zawsze nakładam dwie warstwy i taka formuła wystarcza mi na prawie tydzień. Odżywka nie schodzi, nie wykrusza się, nie odpryskuje. Mocno trzyma się płytki tworząc jakby jej tarczę ochronną i nadaje jej piękny połysk. W częstotliwości, którą ją stosuję jest bardzo wydajna. Paznokcie wyglądają zdrowo i świeżo. Odżywka jest też delikatna, nie podrażnia, nie uczula. W moim przypadku jest to szczególnie ważne. Co najważniejsze Maximum Shield wzmacnia płytkę paznokcia i sprawia, że jest ona twardsza oraz odporniejsza na uderzenia i rzeczywiście efekt jest bardzo szybki. Już po tygodniu paznokcie stają się mocniejsze i ładniejsze.


Sally Hansen Maximum Shield jest aktualnie moim numerem jeden wśród odżywek do paznokci. Dla moich atopowych dłoni jest delikatna i lekka. Przy jej stosowaniu paznokcie stają się mocne i odżywione więc zdecydowanie spełnia moje potrzeby.

Cena: 15,99zł/13,3ml

Dostępność: Superpharm, Rossmann

A tak prezentuje się moja dłoń po 2 tygodniowym stosowaniu
 kremu Advantan i maści cholesterolowej z witaminą A.



Komentarze

  1. Używam odżywki Sally Hansen Maximum Growth i jestem pozytywnie zaskoczona jej działaniem. :) Paznokcie rosną szybciej i są mocniejsze.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

AA Wings of color korektor All Day Long Ivory 01

Za każdym razem, gdy robię zakupy w sieci Rossmann nie mogę przejść obojętnie obok szafy AA kosmetyki. Ubrana na biało przepleciona złotymi elementami gama produktów z linii AA Wings of color przyciąga mnie niczym magnez. Pewnego dnia w mojej kosmetyczce zostały ostatnie krople korektora pod oczy, więc skusiłam się na wypróbowanie czegoś nowego i sięgnęłam po korektor z serii All Day Long Ivory 01.  Korektor jest lekki, nie zapycha, nie podrażnia skóry, nie osadza w kącikach czy nie podkreśla zmarszczek. Ma żółte tony, które całkiem dobrze pokrywają cienie pod oczami. Dobrze matuje. Jego konsystencja jest zbita, i jednocześnie w moim odczuciu sucha, uboga w maślaność, przez co po całym dniu skóra wokół oczu potrzebuje silnej dawki nawilżenia. Utrzymuje się powyżej 8h bez konieczności poprawek. Korektor z serii All Day Long zamknięty jest w pięknym przezroczystym flakoniku ze złotą nakrętką i napisami. W przeciwieństwie do wielu innych opakowań złote elementy nie ścierają się. ...

Mleczko DERMEDIC

Dermokosmetyki marki Dermedic mnie rozpieszczają. Za każdym razem, gdy sięgam z półki krem do twarzy, do rąk, balsam do ciała, płyn micelarny czy mleczko oczyszczające robię to z przyjemnością. Mam pełne zaufanie do marki Dermedic, bo ich produkty zapewniają mojej skórze wodną równowagę, dbają o jej piękny i zdrowy wygląd, a przede wszystkim jak żadne inne szybko i skutecznie zwalczają objawy AZS.

NaturalMe - olejek z pestek malin

Na markę Naturalme natknęłam się przy okazji zakupów online w Superpharm. Od razu moją uwagę zwróciły trzy rzeczy: prostota opakowań olejków, naturalne składy i przystępna cena. Długo nie mogłam się zdecydować, który z produktów wrzucić do koszyka, ale ostatecznie wylądował w nim olejek z pestek malin (uwielbiam maliny i różowy kolor :)). Kiedy tylko odebrałam zamówienie od razu przeszłam do testowania nowego łupu. Pierwsze krople olejku otuliły moje włosy, a te natychmiast wchłonęły je niczym gąbka. Po umyciu kosmyki odwdzięczyły mi się pięknym blaskiem, miękkością, sypkością i już na pierwszy rzut oka było widać, że są odżywione i nawilżone. Zdecydowanie potrzebowały mocnej dawki natury. Niestety znalazłam jeden minus olejku - jego oleista, żółta barwa może powodować żółknięcie blond pasm. Olejowanie stosuję raz na 2 tygodnie. Zwykle olejki kupuję z myślą o olejowaniu włosów, ale ten wypróbowałam także do nawilżenia skóry wokół oczu i twarzy. Olejek z pestek malin nie u...